Typographia, dokładnie. Zdobywanie wiedzy jest wspaniałe i fascynujące. Odkrywanie swiata rozwija. Ale. Wzorce są potrzebne.
Choć równie dobrze można wychować dziecko w innej religii niż chrześcijaństwo... większość religii niesie z sobą właśnie takie wartości, a pozwalają na przykład na wychowanie dziecka w duchu bardziej otwartym.
Najbardziej zawsze urzekała mnie wizja wychowania dziecka w duchu oświeceniowym, nieskażonego żadną ideologią, ale mogącego doświadczać i przypatrywać się wszelkim nurtom światopoglądowym. Niestety, mogłoby to skutkować brakiem identyfikacji i poczuciem jakiegoś wyobcowania, a to raczej nie najlepsze doświadczenia dla dziecka. Na pewno zależy mi na tym, aby zapewnić dziecku podróże - poznawanie świata, dostęp do dóbr kulturowych - żeby było wrażliwe, i identyfikację domu rodzinnego z jakimiś poglądami - dla dziecka jest ważne, aby rodzice byli wzorcami, bo przecież przez pewien etap porównuje świat do tego, co mówią jego rodzice.
Pokazywanie różnych religii z dystansu od dzieciństwa z jednej strony dawałoby dobre efekty, ale z drugiej złe. Czyli tak jak w przypadku wychowaniu w jednym systemie religijnym - tyle że skutki niepożądane o trochę innym efekcie. W pierwszym przypadku będzie to uczucie odizolowania od jakichś społeczności (w końcu religia zajmuje ważne miejsce w życiu społecznym, podobno), i brak identyfikacji z czymś konkretnym, mogący powodować żal do rodzica, że nie podał żadnych łatwych dróg za przykład, nie poprowadził wtedy, kiedy powinien był. W drugim przypadku... zapewne zamknięcie umysłowe na inne religie, pewien brak swobody. Najlepszym rozwiązaniem byłoby pokazać dziecku jedną religię, wprowadzić je w jej "arkana", zaangażować je w nią (przy czym wówczas rodzic też musi być zaangażowany, dziecko to pozna i jeśli wyczuje jakąś obłudę, to nabierze dystansu i kiszka z tego wszystkiego

), zarazem pokazując wszystkie możliwe drogi i mówiąc, że zawsze można pójść inną - bo życie i światopoglądy są kwestią wyboru.
Na ile to może dotyczyć dziecka?... A na ile po prostu zawsze będzie coś nie tak, a potem w wieku młodzieńczym każdy musi to sobie 'prostować'?...
Co do zamykania trzeciego oka, słyszałam o tym. Wg tej teorii kolejne sakramenty - chyba komunia i bierzmowanie (?), zamykają następne czakry, i mają prowadzić do całkowitego zablokowania psychicznego, niemożności widzenia prawdy itd.
Wygląda mi to na jakąś agresywną antychrześcijańską teorię przeintelektualizowanych ezoteryków-racjonalistów lub jakichś new age'owców...
