U mnie zaczęło się właściwie od... 'Władcy Pierścieni' i innych dzieł Tolkiena, serii 'Wiedźmina' Sapkowskiego, ogółem z zamiłowania do fantastyki w literaturze, także w grach komputerowych, także mojego romantycznego i nieco melancholijnego usposobienia. Muzycznie zaś... w wieku 12-13 lat uwielbiałam jednocześnie Evanescence, The Rasmus, HIM, Linkin Park i... Eminema

rok później doszło do tego Within Temptation i Marilyn Manson (miłość do Mansona trwała zresztą jeszcze dość długi czas). Dopiero jakiś czas później zaczęłam słuchać trip hopu, dobrej elektroniki, klasyk takich jak Placebo, Radiohead, The Cure, Depeche Mode, no i zaczęłam także coraz częściej słuchać Nine Inch Nails, a także nie stroniłam od drapieżności ONA.
Mniej więcej 2 lata temu odkryłam, że istnieje coś takiego jak rock gotycki, a owo 'coś' bardzo odpowiadało moim zainteresowaniom, klimatom, które uwielbiałam i gustowi muzycznemu. I poleciało: Sisters of Mercy, Bauhaus, Dead Can Dance, Siouxsie and the Banshees, potem moja największa miłość: Fields of the Nephilim & The Nefilim, dalej: Alien Sex Fiend, Nosferatu, Inkubus Sukkubus, Joy Division (choć nie zalicza się ich do rocka gotyckiego, dla mnie ta ponura, melancholijna muzyka ma w sobie wiele z gotyku), a także nasze rodzime Closterkeller, Deathcamp Project, Dom Snów (duma mojego miasta, niestety już nieistniejący), spadek po Domie Snów czyli The Proof, także stary Moonlight. Potem już tylko poznawałam wciąż nowe i nowe zespoły...
I teraz, choć dalej słucham trip hopu (który zresztą uwielbiam i spośród wszystkich gatunków muzycznym stawiam zdecydowanie na podium), rocka alternatywnego, elektroniki, także wielu innych gatunków - ale największą miłością darzę gotyk w różnych jego odsłonach.
'Oto i on. Boski prototyp. Mutant, który nie wszedł do masowej produkcji. Zbyt pokręcony, by żyć, zbyt rzadki, by umrzeć.'
Duke, Las Vegas Parano